niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 24.



         Niestety, mój stan był na tyle poważny, że musiałam spędzić w szpitalu jeszcze dwa tygodnie, co bardzo mi się nie podobało, gdyż umierałam tam z nudów i strasznie chciałam wrócić do pracy. Chłopcy podróżowali po Wielkiej Brytanii i koncertowali, a ja leżałam w szpitalu. Nie pozwolili mi nawet koordynować sytuacji przez telefon. „ Musisz odpoczywać”, „ Zdążysz się jeszcze napracować”. Te  2 zdania słyszałam codziennie po kilkadziesiąt razy. Podczas tych dwóch tygodni przeszłam jeszcze operację mojego rozgruchotanego kolana. Na szczęście nie założyli mi gipsu, tylko specjalny stabilizator i 4 dni przed wypisem, pozwolili mi wstać z łóżka i pospacerować po szpitalu. Spotkałam na oddziale pediatrii mnóstwo małych fanek 1D, które rysowały dla mnie obrazki, przytulały i życzył zdrowia, choć same były w dużo gorszym stanie niż ja. Chciałam coś dla nich zrobić.. Miałam nawet pewien pomysł.

          Nadszedł wreszcie ten upragniony dzień.. 27 stycznia. Wreszcie mogłam być wolna. Chłopcy skończyli trasę po UK, więc cała, wesoła 5 zjawiła się w szpitalu by mnie zawieźć do domu. Od dobrej godziny byłam spakowana, wypis przygotowany, a ich ciągle nie było. Siedziałam na łóżku znudzona i machałam jedyną, nieunieruchomioną nogą i ciągle patrzyłam na zegarek. Nagle usłyszałam spory hałas na korytarzu i do środka wparował Louis i Liam, którzy przepychali się, walcząc o to który pierwszy się ze mną przywita.

- Eva!!! – krzyknął Louis i upadł na podłogę, gdyż Liam sprytnie zrobił uniknął, gdy Tomo próbował go po raz kolejny szturchnąć. Wybuchłam śmiechem. Tak bardzo brakowało mi tych wariatów.

- Cześć kochana. – powiedział spokojnie Liam i wręczył mi ogromnego misia, który trzymał czerwone serducho w łapkach.

- Ojj będę miała własnego Liam’a na wyłączność. – powiedziałam i z miną 3 latki, wtuliłam się w misia. Liam z dumą wypiął klatę i uśmiechnął się. Później do Sali wszedł Niall z tuzinem lub więcej, kolorowych balonów, a za nim Harry.

- Evaaa!!! – krzyknął i rzucił się na mnie, przewracając mnie na łóżko. Syknęłam z bólu, gdyż niestety oparzenia na mojej ręce nie goiły się najlepiej. Blondyn od razu zrobił przerażoną minę i odskoczył ode mnie. Ja tylko uśmiechnęłam się do niego i zmierzwiłam palcami jego włosy. Horan odetchnął z ulgą i usiadł koło mnie. Harry oparł się o ścianę i tylko patrzył na mnie z uśmiechem. Ostatni do środka wszedł Zayn. Wyglądał nieziemsko: płaszcz w kolorze czekolady i wiśniowy sweter idealnie podkreślały jego ciemniejszą karnację, do tego czarne rurki i zamszowe buty i te jego zmierzwione włosy. Serca waliło mi jak szalone i czułam, że się rumienię.
- Hej Eva. – powiedział niskim głosem. Było to trochę komiczne. Starał się być taki męski.

- Hej Zayn. – odpowiedziałam z uśmiechem.

- To co, jedziemy do Londynu, nie? – zapytał Lou, gdy już udało mu się zebrać z ziemi.

- Tak, tak… Ale najpierw chciałabym Was o coś poprosić.

- Zamieniamy się w słuch. – powiedział Liam.

- Gdy łaziłam po tym szpitalu, poznałam mnóstwo dziewczynek z oddziału pediatrii, które są waszymi wielkimi fankami. Większość z nich jest tutaj od długiego czasu i raczej szybko stąd nie wyjdą. Pomyślałam, że mógłby to być dla nich ogromny zastrzyk energii. – powiedziałam podekscytowanym głosem.

- Jasne to świetny pomysł. – powiedział Lou.

- Lou ma rację. Może skoczymy kupić jakieś zabawki? Wyjdziemy tylnym wyjściem. – skomentował Niall.

- Świetny pomysł! Wracamy za godzinę. – powiedział Zayn, puścił mi oczko i cała 5 opuściła moją salę. Strasznie się cieszyłam, że chłopcy tak entuzjastycznie podeszli do mojego pomysłu. Nie mogłam się doczekać aż wrócą. Tak jak Zayn powiedział, po godzinie wrócili z kilkunastoma, ogromny workami pełnymi zabawek. Przy roznoszeniu pomagali nam także ochroniarze 1D. Miny dzieci były nie do opisania. Gdy chłopcy przekraczali próg Sali, pojawiały się piski i nieustanne „ To nie mogą być oni!!!”, ale ich radość była ogromna.
Przy jeden z ostatnich Sali podeszła do mnie 10 letnia dziewczynka, miała na imię Rosy.

- Przepraszam.. – powiedziała nieśmiało, szturchając mnie ręką. Przykucnęłam przed nią, na tyle na ile pozwalał mi stabilizator.

- Hej. O widzę, że dostałaś zabawkę od chłopaków. – powiedziałam, wskazując na dużą żyrafę, którą mocno trzymała. Ona tylko pokiwała głową i mocno mnie przytuliła i uciekła. Bardzo się cieszyłam, że mogłam dać im trochę szczęścia.

- Okej. To była ostatnia sala. To było surrealistyczne przeżycie. – powiedział Liam wychodząc z ostatniej Sali. Widać było, że cała 5 była bardzo poruszona tą wizytą. Z 4 godzinnym opóźnieniem opuściliśmy szpital i ruszyliśmy w podróż do Londynu. Prowadził Greg, ochroniarz, ja siedziałam tyłem do kierunku jazdy razem z Liam’em i Lou, a naprzeciwko siedział Niall, Zayn i Harry, który był bardzo odseparowany od reszty, był bardzo cichy, słowem się nawet nie odzywał. Za to Zayn nie odrywał ode mnie wzroku, co momentami było bardzo krępujące. Nagle w radiu zaczęły lecieć wiadomości. Wreszcie dowiem się co się dzieje na świecie.

- „ Dziś w Londynie rozpoczyna się proces dwójki…” W tym momencie cała 5 zaczęła głośno rozmawiać, kaszleć, a Lou kazał Gregowi wyłączyć radio.

- Zdurnieliście?! Greg, włącz to radio. – powiedziałam, JESZCZE spokojnym głosem.

- „ Za to grozi im od 10 lat więzienia, a prokurator rozważa wniesienie wniosku o dożywocie” – trąbiła dziennikarka w radiu.

- No i przez Was debile nie wiem o co chodzi. – powiedziałam, skrzyżowałam ręce na brzuchu i utkwiłam wzrok za oknem. Zamilkli, a ja dalej udawałam, że jestem obrażona. Nawet nie zauważyłam, gdy dotarliśmy do Richmond. Trochę bałam się, że w mieszkaniu będzie Ewan, ale nie byłam sama. Zayn wziął mnie na ręce i wniósł mnie na 2 piętro mojej kamienicy, a później do mieszkania, a reszta wnosiła moje prezenty do mieszkania i torbę z rzeczami. Na szczęście Ewan’a w środku nie było i ślad po nim zniknął. Odetchnęłam z ulgą.

- Dobra Evunia, zamówiliśmy Ci jedzenie, rzeczy masz rozpakowane. Jeśli tylko będziesz czegoś potrzebować daj znać. My musimy uciekać na wywiad. Dasz sobie radę? – zapytał troskliwie Liam.

- Tak, spokojnie. Strasznie Wam dziękuję, za wszystko i za to co zrobiliście w szpitalu. Kocham Was. – powiedziałam i rozkleiłam się. Cała 5 mnie otoczyła i zgotowała mi grupowy uścisk.

- Przyjadę po wywiadzie. – powiedział szeptem Zayn i pocałował mnie w czoło. Pomachałam im na do widzenia i wyszłam na balkon. To o czym najbardziej marzyłam to papieros. Co prawda miałam zakaz, ale jakaś nagroda mi się należała. Wyjęłam paczkę z szuflady, zarzuciłam płaszcz na ramiona i wyszłam na balkon. Powoli zaciągałam się dymem i rozkoszowałam jego smakiem. Wreszcie byłam w domu. To co wydarzyło się w Nottingham całkowicie mnie przerosło, dalej nie mogłam uwierzyć w to, że żyję. Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu z kieszeni płaszcza. Dzwonił Paul.

- Cześć szefie, co słychać? – powiedziałam radośnie.

- Hej Eva. Słyszę, że humor Ci dopisuje. Jak się czujesz?

- Czuje się już bardzo dobrze, co prawda ręka jeszcze mocno boli i kolano unieruchomione, ale jest super.

- Może powinniśmy znaleźć Ci jakieś zastępstwo.

- Nie wygłupiaj się. Do trasy będę jak nowa, a przecież te lekkie przeszkody nie będą mi psuć przyjemności z pracy.

- Skoro tak twierdzisz. Chłopcy zostali nominowani do Brit Awards.

- Wiem, Zayn mi mówił. Rozumiem, że trzeba im przygotować zestawy na galę.

- Dokładnie. Napiszę do Ciebie wieczorem, to umówimy się na jutro i omówimy wszystko. A teraz uciekam, bo Lou i Niall za chwilę rozniosą studio telewizyjne. Do jutra.

- Do jutra. – powiedziałam i schowałam telefon do kieszeni.

           Siedziałam na balkonie jeszcze dłuższą chwilę i patrzyłam przed siebie. Czułam od dawna niespotykany u mnie spokój. Chyba moje relacje z Zayn’em do tego doprowadziły. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zamknęłam drzwi balkonowe i poczłapałam do drzwi wejściowych. Za nimi stał Zayn. Tak jak obiecał.

- Hej.

- Hej Zayn. Wejdź.

Malik powoli wszedł do środka i rozejrzał się dookoła.

- Paliłaś. – rzucił wrogo.

- Oj Zayn. Kto jak kto, ale Ty powinieneś mnie zrozumieć. – odpowiedziałam i zrobiłam słodkie oczka. Malik tylko pokręcił głową i lekko uderzył mnie palcem w nos. Znów zadzwonił telefon, tym razem domowy. Dzwoniła moja mama.

- Hej mamo. Tak wszystko okej. – mówiłam do słuchawki.

- Eva, dostałaś sms’a. – krzyknął Zayn.

- To na pewno Paul. Odpisz mu, że przyjęłam do wiadomości. Później to odczytam. – rzuciłam do niego i zamknęłam się w kuchni, by w spokoju porozmawiać z mamą.

***
- Tutaj Zayn, Twój ulubiony członek 1D, Eva rozmawia z mamą w kuchni, kazała mi napisać, że przyjęła do wiadomości. Później się do Ciebie odezwie. Buziaczki i całuski”. Ależ ja go kocham denerwować. – pomyślałem i wysłałem wiadomość. Już miałem odłożyć telefon Evy na stolik, ale zobaczyłem, że czeka na nią jeszcze jedna wiadomość i to od Styles’a. Chwilę się wahałem czy powinienem to czytać, w końcu nic mi do tego, jednak moja ciekawość wygrała. Włączyłem wiadomość: „ Wybacz mi, że dzisiaj zachowywałem się dość dziwnie, ale nie chciałem pchać się przed szereg. To był czas dla reszty chłopaków. Daj znać, porozmawiamy na spokojnie. Bardzo za Tobą tęskniłem. Może znowu mnie znowu takim całusem powitasz.;)”. Całkowicie mnie wgięło, gdy przeczytałem tą wiadomość, a krew się we mnie gotowała. Postanowiłem mu odpisać. „ Dzięki Harry, ale na razie chcę od wszystkiego odpocząć. Odezwę się do Ciebie, gdy będę gotowa i gdy będę miała na to ochotę”.

- Niech myśli, że ją olał. Sorki stary. Twój czas minął. – pomyślałem, skasowałem obie wiadomości i dołożyłem telefon na miejsce. Chwilę później do salonu wparowała Eva. Byłą wściekła i zapłakana.

- Eva, co się stało? – zapytałem przerażony.

- Dlaczego do cholery nie powiedziałeś mi, że Ewan pomagał Amy?! – krzyczała.


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WIĘC MOI KOCHANI, JAKO ŻE DO NOWEGO ROKU BĘDĘ OFFLINE, CHCIAŁAM WAM ŻYCZYĆ CUDOWNEGO NOWEGO ROKU!!! I DZIĘKUJĘ ZA KAŻDY KOMENTARZ I KAŻDE WYŚWIETLENIE. TYLKO DLA WAS MA TO SENS. LOVE YA. XX 

8 komentarzy:

  1. świetny rozdział! najlepsza była akcja z zabawkami w szpitalu - przeurocze ;)
    czekam zniecierpliwiona na nowy rok i nowy rozdział ;) i życzę spełnienia wszelkich marzeń!
    zapraszam na nowe: nanosekundybezciebie.blog.pl
    ogromne buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Chłopacy w szpialu - piękny moment.
    Tylko pod koniec wszystko się zepsuło, Zayn zachował się jak dupek oraz dodatkowo to czego dowiedziała się Eva.
    No nic czekam na kolejny i mam nadzieję, że pojawi się po nowym roku ale to tak szybciutko. :D
    + Udanego sylwestra i ogólnie dobrego Nowego Roku! :)

    www.all-our-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czekam na next. TW blog jest super ;** Szczęśliwego nowgo roku ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne :) Cholernie źle czuję się wtedy, gdy kończę rozdział, i uświadamiam sobie, że muszę czekać na następny :( Więc czekam, i również życzę wesołego nowego roku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. nominowałam CIę do Liebster Awards and Versatile Blogger Award.;) zapraszam po więcej na nanosekundybezciebie.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam na nowy rozdział, który właśnie się pojawił. :)
    http://all-our-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ho, ho, ho. Będzie się działo...
    Zayn. Trzeba było nie otwierać tej wiadomości :/

    OdpowiedzUsuń