- Widzieliście gdzieś Zayn’a? – zapytał zdenerwowanym
głosem Paul wchodząc do naszej garderoby.
- Ostatni raz po wywiadzie. Powiedział, że jedzie do
hotelu odpocząć. Wyglądał fatalnie. – odpowiedział Niall.
- Właśnie wiem, a od ponad godziny nie odbiera
telefonu, cholera. – kontynuował Paul.
- Eva jest teraz w naszym hotelu. Mówiła, że czegoś
zapomnieli zawieźć tutaj. Zadzwoń do niej. – wtrąciłem się. Przynajmniej będą
mieli szansę przez chwilę porozmawiać.
- Dobra Harry. Już dzwonię.
***
Wyszłam z pokoju, w którym trzymane były wszystkie
ubrania chłopaków, trzaskając drzwiami.
- Co za kretyn odpowiadał za przesyłkę.. – rzuciłam sama
do siebie. Po chwili poczułam wibrację swojego telefonu w kieszeni spodni.
Odstawiłam pudło na ziemię i odebrałam.
- Hej Paul.. – powiedziałam zdyszanym głosem do
słuchawki.
- Hej, słuchaj jesteś jeszcze w hotelu? – zapytał.
- Tak, ale już wychodzę, będę za 15 minut dosłownie.
– odpowiedziałam.
- Tak, tak.. Ale nie po to dzwonię. Słuchaj Zayn nam
zaginął. Było dzisiaj z nim bardzo źle, miał wrócić do hotelu odpocząć, ale od
ponad godziny nie odbiera telefonu. Cholernie się martwię. Słuchaj, mogłabyś
pójść sprawdzić, czy on tam wg jest, a jak tak to go tutaj przywieźć. Pewnie
zaspał.
Słuchając tego co Paul mówi, moje serce waliło jak
szalone. Nie wiedziałam czy dlatego, że martwiłam się o Malika, czy dlatego, że
mogłam i musiałam się z nim spotkać.
- Jasne.. Sprawdzę co z nim. – powiedziałam po
chwili, ciężko wzdychając.
- Dzięki. Czekam na wiadomość. – odpowiedział i
rozłączył się.
***
Zjechałam do hall’u i poprosiłam, by szofer jak
najszybciej zawiózł paczkę do hali, a później wsiadłam do windy i pojechałam na
10 piętro, gdzie chłopcy mieli pokoje. Z każdym krokiem, zwalniałam. Byłam na
siebie wściekła, że bałam się być sam na sam z Malikiem. Przecież to on
zawalił, a nie ja.
- Pewnie zabawia się z jakąś laską i zapomniał o
Bożym świecie. – pomyślałam, gdy stanęłam przed jego drzwiami. Wzięła głęboki
oddech i zapukałam mocno do drzwi. Bez żadnego odzewu. Powtórzyłam tą czynność
jeszcze 3 razy, ale bez rezultatu, z pokoju nie dochodziły żadne dźwięki.
Postanowiłam więc do niego zadzwonić. Po kilku sekundach usłyszałam dzwonek
jego telefonu dobiegający z wewnątrz. Serce podskoczyło mi do gardła. Niepewnie
nacisnęłam klamkę. Drzwi były otwarte. Z trzęsącymi się nogami, weszłam do
środka, a gdy przeszłam do części sypialnej, całkowicie mnie wmurowało i
zaczęłam krzyczeć. Zayn leżał na podłodze bez ruchu, twarzą do podłogi. Szybko
podbiegał do niego i przewróciłam go na plecy. Był nieprzytomny, piekielnie
blady. Gdy dotknęłam jego ręki, była bardzo gorąca.
- Zayn, Zayn. Błagam, obudź się. – mówiłam, prawie
przez łzy, lekko szturchając jego ramię. Malik bardzo ciężko oddychał. Bez
zastanowienia zbiegałam czym prędzej do recepcji, oni zadzwonili do lekarza, a
dwóch ochroniarzy wróciło ze mną do pokoju, by przenieść Zayn’a na łóżko.
Lekarz przyjechał po 30 minutach i na czas badania, wyprosił mnie na korytarz.
Przypomniałam sobie, że przecież muszę zadzwonić do Paul’a.
- Hej i co z Zayn’em? Znalazłaś go? – zapytał.
- Tak.. Ale znalazłam go nieprzytomnego w pokoju,
jest u niego lekarz… Jeszcze nic nie wiem.. – odpowiedziałam drżącym głosem.
Tak bardzo bałam się o Mulata.
- Boże.. I co z nim?
- Jeszcze nic nie wiem. Lekarz go właśnie bada.. Ale
jest źle.
- Cholera.. Dobra, muszę tutaj wprowadzić tryb
awaryjny, bo koncert zaczyna się za 40 minut. Informuj mnie na bieżąco, proszę.
- Jasne Paul. Na razie.
Gdy schowałam telefon do tylnej kieszeni spodni, z
pokoju Malika wyszedł lekarz. Rzuciłam się na niego, nim zdążył przekroczyć
próg.
- Panie doktorze i co z nim? – zapytałam.
- Pacjent ma prawdopodobnie zapalenie płuc. Podałem
mu zastrzyk na zbicie gorączki, tutaj ma pani receptę na antybiotyk, który musi
brać 2 tygodnie. Po zastrzyku będzie jeszcze trochę spał, ale z każdą godziną
powinno być lepiej. – odpowiedział, podał mi receptę i wsiadł do windy.
Poprosiłam osobę z obsługi hotelu, by wykupiła receptę. Ja nie mogłam zostawić
Zayn’a samego. Przystawiłam krzesło najbliżej jak się dało do łóżka i zaczęłam
głaskać Zayn’a po głowie. Jego czoło dalej było rozgrzane, pod opuszkami palców
czułam jak jego ciało nieustannie dygocze od gorączki. Znów zebrało mi się na
płacz. Był taki bezbronny, blady, a na jego twarzy cały czas widniał grymas
bólu. Położyłam mu zimny okład na czoło i po chwili jego twarz złagodniała.
- Wszystko będzie dobrze kochanie.. Jesteś silny..
szybko z tego wyjdziesz.. Musisz z tego wyjść, słyszysz.. Wiem, że wszystko
ostatnio się spieprzyło, ale to już nie ma znaczenia. Wróć do mnie zdrowy Zayn,
słyszysz. Kocham Cię.. – mówiłam, trzymając go za rękę. Mijały godziny, a Zayn
dalej się nie wybudzał. Cały czas walczyłam ze sobą by nie zasnąć, jednak
zmęczenie po podróży, stres z kilku ostatnich dni i ta nagła choroba Zayn’a
całkowicie mnie wykończyły, więc po paru godzinach przegrałam tę walkę i
zasnęłam na fotelu. Nie wiem ile spałam. Obudził mnie cichy głos Zayn’a.
- Eva.. Eva.. Wybacz.. Proszę.. – mówił majacząc.
- Jestem przy Tobie Zayn, cicho.. – mówiłam głaszcząc
go po głowie. Po kilku sekundach, Zayn zaczął się cały trząść, dostał jakiś
dziwnych drgawek. Byłam przerażona. Szybko chwyciłam za hotelowy telefon.
- Błagam! Dzwońcie po pogotowie!!! Z nim jest coraz
gorzej. – krzyczałam to słuchawki, zanosząc się płaczem. Po 5 minutach do
pokoju wpadli ratownicy i recepcjonistka z hotelu. Odepchnęli mnie na bok i
zajęli się Malikiem.
- Od kiedy pacjent jest chory? – rzucił urzędowym
tonem jeden z medyków.
- To..ttto zaczęło się dzisiaj. Lekarz był u niego 3
godziny temu i powiedział, że to zapalenie płuc. Zapisał mu antybiotyk i
powiedział, że będzie lepiej.. – mówiłam ledwo.
- Pacjent nie reaguje na leki. Zabieramy go do
szpitala. – powiedział. Po chwili dwóch ratowników przeniosło Zayn’a na nosze i
wynieśli go do windy, a później do karetki stojącej na tyłach hotelu.
- Panie doktorze, mogę jechać z Wami. Błagam! –
powiedziałam, zatrzymując go.
- Niestety nie. Nie mamy w karetce już dla Pani
miejsca. Musi pani dojechać do szpitala Queen Mary na własną rękę. – rzucił i
zajął miejsce przy Zayn’ie.
Popatrzyłam na niego, a Malik na chwilę otworzył
oczy i spojrzał na mnie lśniącymi od gorączki oczami.
- Jestem przy Tobie.. – powiedziałam bezgłośnie.
Malik tylko przeniósł wzrok na sufit i znów stracił przytomność. Po sekundzie
ratownik zamknął drzwi i karetka odjechała na sygnale z piskiem opon.
Świetny rozdział kocham<3 czekam na następny :D
OdpowiedzUsuńAaaa kocham to <3<3<3<3:-*:-*
OdpowiedzUsuń<3! świetny blog i cudowny rozdział ! ;*
OdpowiedzUsuńCudo :* Czekam z niecierpliwością ;)
OdpowiedzUsuńJak zawsze swietnie wreszcie beda moze razem kocham cie i prosze szybko nowy rozdzial ala :-*
OdpowiedzUsuńBOSKI
OdpowiedzUsuńoch matko, tak mi szkoda Zayn;a. o matko. :(
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że szybko wyzdrowieje. ale przynajmniej teraz jest nadzieja, ze W KONCU do siebie wrocą :D cudowny rozdział. uwielbiam i podziwiam. ;*
zapraszam na nansoekundy i i-will-be-waitin. ;)
kocham i buziaki!
Genialny:-)
OdpowiedzUsuńOmg biedny zayn :c
OdpowiedzUsuńO ja piepsze!! Cudowny !! Biedny Zayn :(( ale przynajmniej wiemy że Eva go kocha!!
OdpowiedzUsuńGRNIALNY!!!
OdpowiedzUsuńJa wierze, że wszystko się ułoży!!!!!!
OdpowiedzUsuńO boże dzieje sie ! xD Czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńNatalie ♥
Jezzzu.. No to jest najlepszy blog jakiego czytam.. Na pewno Eva i Zayn do siebie wrócą.. Muszą <3<3<3<3
OdpowiedzUsuńBOŻE!!!!!!! Szybko next <3 Uwielbiam tego bloga *.*
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowe rozdziały:
http://lifeisbrutal-onedirection-fanfiction.blogspot.com/
i tutaj :
http://nig-d-y.blogspot.com/
<3
i znowu spamik! zapraszam na nowy ;* http://breathe-me-please.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńnaprawdę bardzo Ci współczuję z tą pracą. Kiedys sama pracowałam od rana do nocy, praktycznie codziennie. znam Twoj bol ;* chcialam Ci podziekować za cudowne słowa. naprawdę wiele dla mnie znaczą. cieszę się, że moje wypociny się podobają ;) wiesz dobrze, że lubię szaleć i jestem nienormalna xD dlatego więc założyłam vertigo, na ktore Cie zapraszam ;* mam nadzieję, że i ta historia zyska Twoja sympatię :D
OdpowiedzUsuńteż Cię kocham i dziękuję za wszystko ;*
ps.: musisz koniecznie dodać nowy rozdział, bo tupie nogami z niecierpliwosci :D
Japierdole to jest zajebiste <3
OdpowiedzUsuńNowy nowy nowy proszę
OdpowiedzUsuńzapraszam na nowego Zayna! ;p http://i-will-be-waitin.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń